05/05/2021

Misja chrześcijańska na „grzbiecie bawoła”?

Nie ulega wątpliwości, iż fundamentalnym celem misji chrześcijańskiej jest dotarcie do możliwie jak największej liczby osób z Ewangelią, której centralną treścią jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa, jak również zakładanie lokalnych społeczności.

Można pokusić się o stwierdzenie, iż już we wczesnym okresie chrześcijaństwa mogła istnieć świadomość konieczności wyrażania i przekazywania podstawowych prawd wiary w sposób zrozumiały i adekwatny w określonych kontekstach kulturowych. Wiele jednak wskazuje na to, iż większy nacisk kładziono wówczas na treść przesłania, zamiast na sposób w jaki ono docierało do odbiorców.

Zwiastowanie Dobrej Nowiny nie może być jednak aktywnością stricte abstrakcyjną  – musi ona bowiem być związana z wszelkimi uwarunkowaniami tam, gdzie jest niesiona. Te zaś są odmienne od środowiska, w którym Ewangelia powstawała, jak również od tego, gdzie żyje jej dostarczyciel i odbiorca. Owe warunki decydują o kształtowaniu się różnych prądów teologicznych, jak np. teologia kontekstualna.

Ale co może mieć wspólnego misja z bawołem? Otóż od dłuższego już czasu, teologia nabiera we mnie praktycznego wymiaru. Przez wiele lat pomagałam bezdomnym, a także jeździłam na misje, aby nieść ludziom słowa otuchy, nadziei, wiary. Niemniej pole misyjne nie jest łatwym miejscem dla młodego człowieka, który nie ma bogatego wachlarza doświadczeń życiowych, a jedynie wielki zapał by wszystkich, których napotka na swej drodze przekonywać do swoich poglądów, a co gorsze, podpierać się przy tym Biblią.

Niestety tak szybko, jak rozpoczęłam swą posługę misyjną,tak szybko ją skończyłam z dość wielkim fiaskiem, i przekonaniem, iż nie jest ona moim powołaniem. Lecz jak bardzo się myliłam! Każdy wierzący jest wezwany do aktywnego głoszenia Ewangelii bez względu na płeć, kolor skóry, doświadczenie życiowe, czy też wiek. Istotne jest jednak to, w jaki sposób ją przekazujemy, aby była ona zrozumiała przez odbiorcę i mogła pozytywnie na niego wpływać. Jednakże, gdy jest się pełnym entuzjazmu i planów na to, jak coś ma wyglądać i działać, rzadko kiedy odbiorca stanowi centrum naszej uwagi.

Stopniowo przesłanie, które w swoim pierwotnym stanie miało oddziaływać na odbiorcę i przyczyniać się do pozytywnych zmian, staje się pustym i pozbawionym praktycznego wymiaru życzeniowym frazesem. I tu pojawia się intrygująca postać Kosuke Koyama, który znacząco wpłynął na mój sposób postrzegania tego, czym powinna być teologia kontekstualna w praktyce. Koyama urodził się w Tokio w roku 1929. Uważany jest za jednego z czołowych teologów japońskich XX wieku. W dziełach takich jak Water Buffalo Theology i Three Mile on Hour God bronił teologii, która mogłaby być zrozumiała i dostępna dla chłopstwa w krajach rozwijających się.

Koyama stwierdził, że to, jak odbierany jest współczesny misjonarz z Zachodu i jego przesłanie, zależy od tego, jaki gust dominuje w odbiorcy: zapach pistoletu lub sens uzdrowienia. Wyjaśnia to w kontekście Boga, który jest „zaangażowany” wówczas, teraz i jutro, a owa rzeczywistość zmusza misjonarza do ponownego zrozumienia istoty Dobrej Nowiny o Bogu w Chrystusie. Autor przypomina nam, że miłość nie podąża własną drogą, zadając przy tym intrygujące pytanie: Jak można wzmocnić duchową praktykę oglądania twarzy Boga w twarzach ludzi? Fundamentalny problem stanowi dla niego to, jaka powinna być natura i cel dialogu międzyreligijnego.

Koyama jako teolog i misjonarz, zwraca  uwagę na to, że największym zagrożeniem Ewangelii w dobie technologicznej modernizacji, jest obsesja na punkcie wydajności i że życie z technologiczną wydajnością, może stać się dla wielu doświadczeniem „zbawienia”. W rzeczywistości można powiedzieć, że kontrast między nieefektywnym Bogiem, a wydajnym człowiekiem, staje się coraz bardziej wyraźny. Bóg usytuowany w historycznym zbawczym dziele człowieka, może mu się wydać jako Zbawca zbyt wolny i niepraktyczny.

Prekursor teologii praktycznej sugeruje zatem, aby sparafrazować teologiczny język i uczynić go możliwym w odbiorze dla pospolitego słuchacza i zrozumiałym dla dzisiejszego odbiorcy Ewangelii. Jak sam zauważa, nie ma prywatnej teologii. Nasza teologia jest produkcją wspólnotową. Zawierać winna się w okazywaniu sobie wzajemnej troski i budowaniu trwałej społeczności.

Autor poprzez zadanie pytania: Czy misjologią nie powinno być rozumienie Boga, który jest i działa w niezgłębionej i niezmierzonej sile miłości, a której kulminacją jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa?, próbuje ukazać czytelnikowi istotę teologii kontekstualnej w oparciu o zbawcze dzieło i osobę Chrystusa, który spotyka się z dzisiejszym człowiekiem w jego kulturze i z jego problemami oraz w jego codzienności.

Zachęca do tego, aby nieustannie reformować naszą mowę, aby była zrozumiała i odpowiednia dla osób z naszego kontekstu kulturowego. Stwierdza, że nasze refleksje teologiczne są daremne, jeśli nie mogą zostać zrozumiale przez rolnika, który orze swoje pole za pomocą bawołów. Koyama pisze, iż jego teologia w północnej Tajlandii musi zaczynać się od potrzeby rolników, a nie od wielkich myśli rozwiniętych w Summa Theologiae i Church Dogmatics.

Podsumowując powyższe rozważania dotyczące istoty tego, czym jest teologia bez jej praktycznego zastosowania w kontekście misjologii, pozwolę sobie zacytować jedno z ważniejszych przemyśleń Koyamy: „Zdecydowałem, że tak naprawdę nie rozumiem Summa Theologiae i Church Dogmatics, dopóki nie będę ich w stanie użyć dla dobra rolników, którzy uprawiają swoją role za pomocą bawołów”.

Ewangelia potrzebuje zostać usytuowana w odpowiednim czasie i kontekście kulturowym, skierowana do konkretnych odbiorców. Inaczej rozmijamy się z jej treścią i przesłaniem. Ewangelia potrzebuje „języka rolników”, którzy bez swych bawołów nie mogliby zaorać pola, tak jak chrześcijanie bez osoby Jezusa nie mogliby doświadczyć dzieła zbawienia.

Zatem ważnym wyzwaniem dla chrześcijanina w obecnych czasach powinno być nie tylko głoszenie Dobrej Nowiny, ale przede wszystkim umiejętne jej tłumaczenie na język, który będzie zrozumiały dla jej odbiorców. Inaczej teologia kontekstualna pozostanie jedynie hermetycznym i niedostępnym światem dla znikomej liczby wtajemniczonych teologów, nie posiadając praktycznego zastosowania i wydźwięku w codziennym życiu.

Źródła

  • Dale T., Akinade A., The Agitated Mind of God. The Theology of Kosuke Koyama. New York 1996
  • Koyama K., Mount Fuji and Mount Sinai. New York 1984
  • Koyama K., The Asian Approach to Christ: Missiology – An international Review. XII. October 1984
  • Koyama K., Waterbuffalo Theology. New York 1974

Angelika Trejgis

 

Więcej wydarzeń

Przeczytaj

Misja chrześcijańska na „grzbiecie bawoła”?

Nie ulega wątpliwości, iż fundamentalnym celem misji chrześcijańskiej jest dotarcie do możliwie jak największej liczby osób z Ewangelią, której centralną treścią jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa, jak również zakładanie lokalnych społeczności.

Zmartwychsprzątanie

Co roku, gdy nadchodzi wiosna, ruszamy do polerowania okien, robienia porządków po zimie, sprzątania wewnątrz i na zewnątrz naszych przybytków. Te działania niczym forsycje i krokusy dają nam znak, że domyka się kolejny cykl…nadchodzą Święta Wielkiej Nocy.

Czego nas uczy Zmartwychwstały? – wywiad z drem Kazimierzem Bemem

Dr Kazimierz Bem, wykładowca historii Kościoła w EWST mówi o pracy duszpasterskiej i akademickiej, o chrześcijańskiej wolności, miłości bliźniego i o tym co dla niego oznacza Zmartwychwstanie.

czytaj więcej