02/01/2020

Wycieczka do Herrnhut – odkrywanie chrześcijańskiej tożsamości

Studia w EWST dają możliwość poznania oraz poszerzania swojej chrześcijańskiej tożsamości.  Poza regularnymi zajęciami oferują wiele innych możliwości rozwijania się. Jedną z nich są wycieczki do ciekawych miejsc.

Nie możesz być pewnym dokąd zmierzasz, dopóki nie dowiesz się skąd przyszedłeś…

13 grudnia 2019 roku władze uczelni wraz z samorządem studenckim zorganizowały edukacyjny wyjazd do miejscowości Herrnhut. Wybraliśmy się autokarem, kilkunastoosobową grupą studentów i wykładowców. Otwarta forma pozwoliła niektórym potraktować wyjazd jako rodzinny.

Herrnhut znajduje się na terenach niegdyś należących do hrabiego Nikolausa von Zinzendorf. W 1722 roku udzielił on azylu  uciekającym przed prześladowaniami braciom Morawskim. Pozwolił on uchodźcom osiedlić się na tych terenach i założyć od zera miejscowość która stała się ośrodkiem działalności nowej wspólnoty protestanckiej.

Można by pomyśleć, że to nic wielkiego. Ot miejsce jakich wiele na chrześcijańskiej mapie świata. Ale jednak jest w tym miejscu i w tej historii coś szczególnego. Bracia Morawscy pod patronatem hrabiego Zinzendorfa stworzyli zadziwiającą jak na tamte czasy wspólnotę.

Z jednej strony była to wspólnota która miała postawione bardzo wysokie standardy moralne. Ale z drugiej strony potrafili stworzyć miejsce ekumeniczne, otwarte na różne inne wyznania chrześcijańskie. Była to również pierwsza wspólnota w świecie protestanckim która rozpoczęła szeroką i zorganizowaną działalność misyjną. Założenia tej misyjności były również zadziwiające. Misjonarze Herrnhuccy wyjeżdżali całymi rodzinami, osiedlali się we wszystkich zakątkach ziemi i żyjąc pomiędzy tubylcami dawali świadectwo swoim codziennym życiem.

To zaledwie mały wycinek ogromnej historii. Zaintrygowanych odsyłam do obszernych źródeł na ten temat. Niewątpliwie godnymi polecenia są pozycje autorstwa studentki naszej uczelni, Joasi Szczepankiewicz-Battek, która jest i kopalnią informacji o Herrnhut i okolicach. Mieliśmy przywilej czerpać tę wiedzę  od Joasi ponieważ była naszym przewodnikiem – i wywiązała się z tej roli fantastycznie. Od momentu kiedy wsiedliśmy do autobusu o 6 rano, do ostatnich chwil kiedy wróciliśmy do Wrocławia dzieliła się z nami swoją ogromną wiedzą oraz pasją. Prawdziwa uczta dla uszu i oczu. Serdecznie dziękujemy!

Pierwszym punktem programu było zwiedzanie pałacu rodziny Zinzendorf. Niestety z uwagi na trwający remont mogliśmy jedynie obejrzeć obiekt z zewnątrz.

Następnie Joasia zaprowadziła nas na cmentarz. Cały obiekt położony jest na wzniesieniu i podzielony niejako na dwie części – kobiecą i męską. Zmarli byli chowani nie rodzinami ale ze względu na płeć, bez eksponowania ich doczesnych pozycji czy rangi. Każdy ma taki sam nagrobek w postaci małej kamiennej tabliczki z imieniem i nazwiskiem. Taki sposób chowania zmarłych wynika z teologicznych przekonań Braci Morawskich.

Zazwyczaj nekropolie nie należą do szczególnie radosnych miejsc, jednakże cmentarz w Herrnhut nie przyciągał żadnych przygnębiających myśli, ani nie wprowadzała w nostalgiczny nastrój. Jasny, spokojny i piękny w swojej prostocie wskazuje raczej na to co po śmierci – na wieczność i wieczną radość.

Kolejnym punktem programu było zwiedzanie zakładu produkującego gwiazdy herrnhuckie. To niejako obowiązkowe miejsce dla wszystkich odwiedzających miasteczko. W manufakturze pielęgnuje się tradycję mającą prawie 200 lat. A gwiazdy herrnhuckie (zwane też morawskimi) znane są na całym świecie i przyozdabiają niejeden dom  w czasie Adwentu i niejedną świąteczną choinkę. W manufakturze można było obejrzeć proces powstawania różnych typów gwiazd, a także dokonać zakupu.

Ze świątecznych klimatów przenieśliśmy się następnie do świata podróży i wielu różnych kultur. W miejscowym muzeum etnograficznym znajdują się wyjątkowo bogate zbiory różnych przedmiotów użytku codziennego ze wszystkich chyba zakątków świata w których żyli i głosili bracia morawscy z Herrnhut. Od zwykłych grzebieni z rogów czy kości, koszy wiklinowych, odzieży, narzędzi, broni, po fragmenty szałasów z gorących krajów czy instrumentów muzycznych. Ogromne wrażenie robiła  łódź, a dokładniej chyba kajak czy kanoe którym pływali Eskimosi na Grenlandii. Nie brakowało też licznych rycin i zdjęć przedstawiających życie misjonarzy i ludzi, do których jeździli.

Ostatnim punktem programu była wizyta w „domu zborowym” znajdującym się w centrum miejscowości. Do dziś odbywają się w nim regularne nabożeństwa. Jednak jest to również w pewnym sensie muzeum odkrywające wiele ciekawych kwestii związanych z codziennym życiem. Niektóre zwyczaje nabrały wymiaru międzynarodowego. Dla przykładu to właśnie we wspólnocie z Herrnhut zapoczątkowana została tradycja losowania listy fragmentów biblijnych do czytania i rozważania na każdy dzień roku. Do dziś co roku odbywa się tu losowanie cytatów na każdy dzień. Ta idea rozpowszechniła się w świecie i znalazła wielu naśladowców, zwłaszcza w świecie wirtualnym – plany czytania losowo wybranych Biblii na każdy dzień są dostępne w wielu internetowych serwisach.

Chyba wszyscy wyjeżdżaliśmy z Herrnhut napełnieni ciekawymi informacjami i widokiem pięknych miejsc, ale myślę że przede wszystkim zbudowani tym jak dobry Bóg realizuje swój plan zbawienia świata. I to niezależnie od naszej wiedzy, a często niezależnie do naszego zaangażowania bądź nie, w Jego dzieło.

Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem tego miejsca i historii która się z nim wiąże. Od kilku lat planowaliśmy z żoną  tutaj przyjechać i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy tam być.

To miejsce odkryło przede mną kolejny kawałek mojej własnej chrześcijańskiej tożsamości.

Wojciech Szymański

Więcej wydarzeń

Przeczytaj

Nieśmiertelny Zeus w Nowym Testamencie?

Znacie werset z Listu Pawła do Tytusa 1,12, który cytuje słowa Epimenidesa? W Biblii Ekumenicznej ten werset brzmi tak: „Powiedział ktoś z nich, ich własny prorok: Kreteńczycy zawsze kłamcy.” Epimenides, który sam był  Kreteńczykiem, mówi o Kreteńczykach, że są kłamcami. Czy Epimenides mówi prawdę o kłamiących Kreteńczykach czy może kłamie?

Czy filozofia może nam pomóc w zbliżeniu do Boga?

Czy filozofia może nam jakoś pomóc w zbliżeniu się do Tego, Co Ostateczne, Nieskończone i Nieuwarunkowane, a co w ramach naszej tradycji religijnej nazywamy „Bogiemˮ? Tak, ale nie w taki prosty i bezpośredni sposób, jak to się niektórym wydaje…

Pochwała uczniostwa

Rozpoczyna się kolejny rok akademicki. Dla mnie to drugi rok teologii na wrocławskiej EWST. Studia licencjackie po skończonych dawno temu dwóch magisterkach, studiach podyplomowych i wielu kursach dokształcających. Nie „robię” ich bynajmniej dla wpisu do CV. Cóż, chyba uprawiam promowaną dzisiaj mobilność edukacyjną przez całe życie także w okresie przedemerytalnym czyli 50 plus. A może […]

czytaj więcej