09/10/2018

Pochwała uczniostwa

Rozpoczyna się kolejny rok akademicki. Dla mnie to drugi rok teologii na wrocławskiej EWST. Studia licencjackie po skończonych dawno temu dwóch magisterkach, studiach podyplomowych i wielu kursach dokształcających. Nie „robię” ich bynajmniej dla wpisu do CV. Cóż, chyba uprawiam promowaną dzisiaj mobilność edukacyjną przez całe życie także w okresie przedemerytalnym czyli 50 plus. A może jest to jakieś brakujące ogniwo, które pozwoli mi robić to, o czym zawsze marzyłam w głębi duszy?

Czy warto się ciągle uczyć? Czy w końcu nie nadchodzi czas, gdy chcemy uprawiać swoją „działkę” w życiu, do której to przygotowaliśmy się rzetelnie, poświęcając swój czas i energię, odmawiając sobie innych aktywności, by osiągnąć ten określony cel kształcenia?

W dzisiejszym świecie stawia się na grupę technokratów, ludzi wąskiej specjalizacji. Więc czy nie lepiej nauczyć się jednej rzeczy dobrze, by robić ją do końca życia?

To ogromna pokusa, by pójść taką właśnie ścieżką. Tylko czy aby nie prowadzi ona do rutyny, monotonii, a w końcu do odcinania kuponów na długo przed emeryturą? Czy takiego życia kiedykolwiek chciałam ? Zanim Piotr objął pozycję duchowego lidera w Kościele, a Jan poszedł w kierunku pisania, zanim Paweł został ewangelistą pogan a Pryscylla nauczycielką „drogi Pańskiej”– wszyscy oni mając już swoje wyuczone zawody, odbyli naukę w szkole Jezusa.

Przypatruję się tej ścisłej dwunastce – drużynie Jezusa. Robię w myślach skan fragmentu ewangelii Marka obejmującego sekwencję trzech różnych wydarzeń. W każdym z nich będzie się od uczniów wymagało jakże odmiennych umiejętności!

W 6 rozdziale czytamy o „misji we dwójkę”. Jezus wysyła parami swoich uczniów do okolicznych miejscowości. Sześć par udaje się, by wzywać ludzi do „upamiętania” (w.12). Ci ludzie nie mają nic, z czym zazwyczaj wybieramy się w podróż: ani funduszy, ani prowiantu, ani bielizny na zmianę. Zdani są na gościnność ludzi, którzy zaspakajają ich najprostsze potrzeby. Uczniowie mają zachowywać się wobec nich z godnością dzieci Bożych.” Nie chcecie słuchać, ok. nie ma sprawy. Idziemy dalej do tych, którzy będą chcieli przyjąć nowe życie”. Jezus uczy ich wydawania świadectwa bez nacisku i natarczywości. Ich słowom mają towarzyszyć znaki i cud. Na długo przed wylaniem Ducha Świętego w czasie Zielonych Świąt, Jezus udziela im mocy do wyganiania demonów i uzdrawiania chorych (13).

Wracają z tej misji zmęczeni ale pełni wrażeń i nowych doświadczeń. Zapewne opowiadają Jezusowi o wszystkim, co przeżyli z nieskrywaną ekscytacją. Omawiają szczegóły, dzielą się ciekawymi historiami. Nie mają nawet czasu, by coś zjeść. A może nie czują głodu, pełni pasji, pozytywnie zakręceni? W każdym razie Jezus widzi ich potrzeby i proponuje odpoczynek. Mają odpłynąć łodzią w ustronne miejsce, by zregenerować swoje siły. To bardzo potrzebne, bo za chwilę Jezus zleci im nowe zadanie. Tym razem ludzie sami przybywają do nich, garną się do Jezusa i słów, które dają życie. Ludzi jest 5 tysięcy, nadchodzi zmierzch, do miasta daleko, by kupić coś do zjedzenia. Być może niektórzy z tłumu karmili wcześniej uczniów, goszcząc ich w swoich domach. Teraz Jezus chce użyć uczniów, by zaspokoili fizyczny głód zgromadzonych ludzi. W tej chwili uczniowie dalecy są od swojej poprzedniej roli nauczycieli i ewangelistów. Tu i teraz potrzebne są umiejętności organizacyjne. W ręce uczniów Jezus oddaje logistykę tego wieczoru. Uczniowie podzielą tłum na grupy po 100 i 50 osób. Na 12 osób wypada, by każdy zajął się średnio czterema lub pięcioma grupami czyli liczbą ok. 500 ludzi. Dreszcz przebiega mi po plecach. Tyle osób liczą nasze największe konferencje dla kobiet, a cała logistyka takiego przedsięwzięcia to rok przygotowań w kilkunastoosobowym zespole.

Jezus stawia swoim uczniom wysoko poprzeczkę! Ale co w nim fascynuje, to jego troska, by nie zostali sami z małym czy wielkim zadaniem. Mówi: „Wy im dajcie jeść”, ale sam rozmnaża chleb i ryby. Uczniowie muszą te dary rozdać a potem posprzątać po posiłku. Zbierają resztki i Marek okazuje się tu znów skrupulatny w liczeniu. Podaje, że zebrali po jedzeniu 12 koszy resztek. A więc każdy z uczniów zebrał po koszu ze swoich 5 grup. Uff!!! Obiad zjedzony, dzień zaliczony? Nic podobnego!

Po tym organizacyjnym wyczynie, poprzedzonym „duchowymi wyżynami”, czeka uczniów jeszcze niemały wysiłek fizyczny. Wsiadają znów do łodzi, by popłynąć w kierunku Betsaidy. Wiosłowanie jest nader uciążliwe, jest już noc a na dokładkę wiatr wieje im prosto w oczy. Trzeba wytężyć wzrok i mięśnie. Choć to rybacy zaprawieni do ciężkiej pracy na morzu i oni tracą czasem siły i odwagę w obliczu przeciwności i niezwykłych zdarzeń. Tym razem krzyczą w przerażeniu, bo widzą zjawę chodząca po wzburzonych falach morskich.

Dopiero na słowa Jezusa: „Ufajcie, Jam jest, nie bójcie się”, gdy ucisza się morze, uspakajają się ich serca.

Cóż, sporo przeżyli uczniowie Pana w ciągu tych kilku dni opisanych przez ewangelistę Marka. Musieli być przygotowani na różne okoliczności i zadania: od nauczania, uzdrawiania, walki duchowej, poprzez organizację, logistykę na dużą skalę, po fizyczną pracę. Z pewnością nie nudziło im się z Jezusem. Co za ekscytujące życie teraz wiedli!

A jednak musieli się jeszcze tak wiele nauczyć. Wielu rzeczy nie rozumieli. Tego cudu z chlebem też nie pojęli.

Dopiero po śmierci Jezusa i Jego zmartwychwstaniu ogarną refleksją, to czego doświadczali wcześniej, że ich Pan i Nauczyciel złożył swoje ciało w ofierze, pozwolił by je złamano na krzyżu i by w Nim wielu znalazło swoje zbawienie. A oni? Jego uczniowie? Mieli teraz świadczyć o tym po wszystkie krańce ziemi. Nowe zadanie, nowa misja, która trwa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

To co, gotowy/ gotowa na wezwanie do uczniostwa w szkole Jezusa? Jezus zaprasza do swojej łodzi.
Z Nim wiosłowanie ma sens. Ale ty już o tym wiesz, nie muszę Ci o tym mówić!
Niech studia w EWST będą dla Ciebie piękną przygodą z Jezusem!

Lucyna Seredyńska

Przeczytaj

Pochwała uczniostwa

Rozpoczyna się kolejny rok akademicki. Dla mnie to drugi rok teologii na wrocławskiej EWST. Studia licencjackie po skończonych dawno temu dwóch magisterkach, studiach podyplomowych i wielu kursach dokształcających. Nie „robię” ich bynajmniej dla wpisu do CV. Cóż, chyba uprawiam promowaną dzisiaj mobilność edukacyjną przez całe życie także w okresie przedemerytalnym czyli 50 plus. A może […]

EWST – szkoła dialogu

EWST to międzywyznaniowa szkoła wyższa, ale także ośrodek dialogu religijnego i międzykulturowego. Jak taki dialog wygląda w praktyce, na przykład podczas zajęć, na które zapisują się ludzie z różniących się mocno między sobą denominacji. Czy aby zostać studentem EWST trzeba być protestantem? Co wyróżnia EWST na tle innych uczelni wyznaniowych? – na te pytania odpowiada […]

Absolwenci EWST – kompetentni, wszechstronni, kreatywni

Co robią po studiach absolwenci EWST? Czy nauka pomogła im w rozwoju zawodowym, społecznym i osobistym? – na pytania o losy absolwentów odpowiada rektor EWST, prof. Wojciech Szczerba.

czytaj więcej >>